piątek, 4 sierpnia 2023

Kupiłem Berlingo. Czy to już starość?

    Czy Wy też tak mieliście jak mieliście naście lat, że oglądaliście ogłoszenia i patrzyliście na jaki samochód was stać po zdaniu prawka? Zastanawiałem się wtedy czy będzie mnie stać na skodę 120, fiata 125p już o Peugeot 205 mogłem tylko marzyć (wtedy były to jeszcze tanie wozy). 

    Jako chłopak w liceum nie mogłem liczyć na wielki budżet. W końcu 20 Września 2007r zdałem wymarzone prawo jazdy kategorii B. Za czwartym razem. Dokładnie pół roku po zdaniu kategorii A i w ostatni dzień ważności egzaminu teoretycznego. Po odebraniu prawka stałem się abstynentem. Wszędzie chciałem jeździć autem. Rodzice mi użyczali swoje Citroeny XMy (mieliśmy wtedy dwie sztuki). Swoją drogą Citroen XM był niezwykłym samochodem. Może kiedyś coś napisze o tym modelu. Wracając do tematu, byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi kiedy mogłem prowadzić samochód.   
    W końcu po zdaniu matury trafiła się okazja pojechania do Austrii do pracy jako pomocnik pilarza w Alpach. Nie polecam. Popracowałem miesiąc i powiedziałem dość. Dostałem swoją pierwszą prawdziwą wypłatę, za którą oczywiście kupiłem samochód! I to jaki! FORD EXPLORER z 1994r. Czterolitrowa widlasta szóstka, automatyczna skrzynia biegów, pompowane fotele, podtlenek lpg. Boski samochód. A że był trochę krzywy ? Kto by się tym przejmował? Miałem amerykańskiego SUVa! Tak naprawdę ten samochód miał mi służyć do biznesu który planowałem otworzyć ale nic z tego nie wyszło.

Mój pierwszy samochód Ford Explorer. 

    Paliwożerny Ford został sprzedany i na następny dzień byłem właścicielem Peugeota 405 kombi 1,9 Turbo Diesel oczywiście z 1994 roku. Chyba najbardziej idioto-odporny samochód świata. To auto nie chciało zdechnąć. 

Uważam, że Mercedes w124 jest bardziej awaryjny.
 Serio!

    Skoro nie chciało to się sprzedało. Na jego miejsce wskoczył Citroen. Jaki? Oczywiście XM kombi 3.0 benzyna z manualną skrzynią biegów i skórą. Nie uwierzycie z którego roku. Tak z 1994 :)  Był uderzony w tył ale za, pamiętam jak dziś 1700zł. Blacharz ogarnął temat. Za auto zapłaciłem 500zł:). Wrzuciłem gaz oczywiście. Klima była, ale nie działała. Podobnie jak w Fordzie i 405tce, więc nie wiedziałem co tracę nie naprawiając jej. Pewnego dnia na A4 jechałem do Wrocławia. Nie powiem, jechałem szybko, ok 200km/h. Nagle auto przede mną zjechało na prawy pas a mi wyrosła  barierka informująca ze lewy pas jest wyłączony z ruchu. Wyhamowałem. Pan Omegą z mną też. VW Sharan z Norwegii nie. Citroen znów dostał w tył. Tym razem tego nie wytrzymał. 

Citroen XM. Fascynujący samochód. 

Niestety Citroen nie wytrzymał uderzenia :(
    Po sprzedaniu wraku odkupiłem od siostry kolejną flagową francuską limuzynę. Renault Safrane. 2.2 benzyna o szalonych 107KM. Oczywiście 1994r. Tapczan na kołach.
 
Wygodniejszych siedzeń nigdy już nie spotkałem jak w tym Renault. 


    W tamtym czasie (2011-2012) pracowałem w Holandii i po 5 miesiącach odkładania zachciało mi się mieć nowsze auto. Jak każdy miłośnik motoryzacji kupiłem Alfę. Alfa Romeo Crosswagon z 2005r. Cudowny samochód! Prawie się nie psuł (nigdy nie jechała na lawecie, zawsze wracała na kołach). 
Jak prawdziwy alfiarz, kochałem ten samochód.

    Po dwóch latach romansu z włoszką zaczęła się nuda. Maluch (jest do dziś), Renault Kangoo, Ford Focus MK2, BMW e34 z 1994r. O BMW pewnie powstanie osobny tekst. Seicento, Twingo, Rajdowy Fiat Punto , Audi 80, Skoda Favorit oczywiście z 1994r. Łada Niva, jeszcze jeden Focus, VW Sharan, Fiat Panda. Pewnie coś jeszcze było ale albo było tak krótko albo tak nudne, że nie pamiętam :). 

Kupiony by być zachowany w oryginale.
Coś poszło nie tak. I Dobrze :D 

Pojechałem nim kiedyś w KJS. I nie byłem ostatni :D 

Ten samochód był jak tryb incognito ;) 








    No aż dotarliśmy do czasów teraźniejszych. Zamieniłem Focusa na Citroena Berlingo 2. Żona mówi, że to czołg. Faktycznie jak patrzy się na niego to taki klocek z kołami. Ma chyba najnudniejszy kolor na świecie, czarny. 1.6 klekot. Ogólnie grzybowóz. 
 
Moja córka postanowiła popisać palcem po aucie.
Czy chciała powiedzieć "tato umyj go"?

    Ale wiecie co? Podoba mi się :). Jest pakowny, wygodny, przeszklony. Schowków to ma chyba setkę. Jest to mój pierwszy samochód w którym zrobię ponad 1000km bez tankowania. Serio jaram się takimi rzeczami?! Tak! Czy to już starość mnie dopada? Być może starość bo plecy napier... :). Ale powiem Wam szczerze. Mi zawsze podobały się praktyczne wozy. Być może dlatego, że w dzieciństwie na wakacje jeździliśmy z przyczepą na kampingi. Chcąc nie chcąc byłem otoczony takimi pojazdami. Być może dlatego w młodości nigdy nie miałem sportowego samochodu. Ale mam jedno marzenie o sportowym aucie. Ale o tym kiedy indziej. Pozdrawiam Was i do następnego razu. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak zostałem graciarzem.

   W słowniku PWN pod hasłem "g raciarz" znajdziecie taką definicję - człowiek lubiący zbierać rzeczy bezwartościowe, rupieciarz. ...